Dlaczego ludzie czują się lepiej dzięki tej granicy między pracą a życiem
Piątkowy wieczór. Laptop wciąż otwarty, talerz z kolacją odsunięty na bok, telefon na stole cicho miga nowymi mailami. W kuchni […]
Piątkowy wieczór. Laptop wciąż otwarty, talerz z kolacją odsunięty na bok, telefon na stole cicho miga nowymi mailami. W kuchni […]
Klawiatura stuka, powiadomienia mrugają, ktoś w kącie prowadzi przyciszony telefon o „terminie, którego naprawdę już nie można przesunąć”. Patrzysz na
Budzik dzwoni o 6:15. Większość ludzi automatycznie sięga po telefon i od razu wpada w wirujący strumień powiadomień, maili i
„Dziś wszystko zrobię” – mówisz sobie w duchu i błyskawicznie dopisujesz kolejne punkty: e-maile, spotkanie, zakupy, siłownia, telefon do mamy,
Jest poniedziałek, godzina 9:12, ale ludzie wokół wyglądają raczej jak w czwartkowy wieczór. Jedna koleżanka ziewa, drugi kolega już trzecią
Młody ojciec w kawiarni, wózek dziecięcy przy stoliku, na blacie dwie filiżanki, a między nimi telefon, który *nie przestawał* migać.
Klawiatury stukają, ale oczy ludzi przy monitorach są bardziej puste niż wczoraj. Kolega siedzi nad mailem już dobre pięć minut
Jarzeniówki z zimnym światłem, szary dywan, monitor świecący ostrzej niż twój nastrój. Wczoraj też tu siedziałeś, ale jakoś mniej cię
Młody facet w bluzie, który ukradkiem ociera łzy, i kobieta w legginsach do biegania, jeszcze zasapana, z zarumienioną twarzą po
Budzik dzwoni już drugi raz, telefon wibruje na stoliku nocnym, a ekran świeci jak choinka. „Ćwiczyć, pić więcej wody, uczyć